„Klątwa”

Horrorem, który z niewiadomych przyczyn zrobił na mnie największe wrażenie, jest „The Grudge – Klątwa”. Tak jak w przypadku „The Ringa” najpierw obejrzałem ten amerykański remake. Film opowiada historię pewnej amerykańskiej studentki, która podejmuje się pracy w ośrodku pomocy społecznej. Pewnego dnia zostaje wysłana w zastępstwie do jednego z domów. Okazuje się, że ten objęty jest klątwą, która przenosi się na każdego, kto przekroczy jego próg. Osoba opętana klątwą musi zginąć. Ja sam do dziś nie wiem, czemu film ten zrobił na mnie aż takie wrażenie, lecz pewnym jest, że za żadne skarby nie obejrzę go jeszcze raz, mimo że już dość dawno horrory przestały mnie przerażać. Ważną rolę odgrywa w tym filie kot i wiąże się to z konkretnym wspomnieniem. Otóż po obejrzeniu filmu wróciłem do domu, położyłem się spać i oczywiście nie mogłem zasnąć. Wtedy tez usłyszałem miauczenie kota za oknem. Na tym jednak nie koniec – chwilę później do moich uszu dostał się huk prowadzący gdzieś z łazienki. Następnego dnia okazało się, ze spadł dezodorant i do dziś nie potrafię tego wytłumaczyć, gdyż cały dom już wtedy u mnie spał. Sprawa kota stała się jasna następnego dnia. Otóż przed moim oknem rośnie dość duże drzewo. Bidula wdrapał się tam i nie mógł prawdopodobnie zejść, więc miauczał. Wyobrażacie sobie jednak taki zbieg okoliczności? Najadłem się strachu jak nigdy 😉

Podobne wpisy